3 maja korporacja akademicka w Kownie „Lauda” obchodziła
trzecią rocznicę swego istnienia. W tym dniu szły do niej
serdeczne życzenia całej naszej rodziny akademickiej,
obserwującej z uznaniem rozwój młodej a żywotnej
organizacji.
Jeśli sięgniemy okiem
trzy lata temu wstecz, jeśli uprzytomnimy sobie „syzyfowe
prace” nad skonsolidowaniem polskiego życia akademickiego w
Kownie, stanie się nam zrozumiałą geneza powstania nowej
organizacji opartej na zasadach korporacyjnych, a więc
zawierających w sobie silnie podkreślony element karności i
uspołecznienia. Co jednak najważniejsze, to wybitnie narodowe
podłoże, nieodłączna cecha polskiej korporacji.
Przed powstaniem „Laudy”
ruch korporacyjny na terenie kowieńskim nie był naszej
studenterji znany. Istniejące w Kownie korporacje litewskie
miały bodaj charakter nominalny lub wręcz nieodpowiadający
właściwym formom korporacyjnym. W tych okolicznościach jest
rzeczą całkiem zrozumiałą, iż dla szerszych kół naszej
studenterji forma korporacyjna wypadła jako rzecz kompletnie
nowa i eo ipso musiała wywołać pewną rezerwę w stosunku do
nowopowstającej organizacji. Był to odruch samoobrony i
troska o to, aby powstanie nowej organizacji nie odbiło się
ujemnie na życiu ogólnego stowarzyszenia akademickiego t.zw.
„Zjednoczenia”.
Jednakże już pierwsze
zetknięcie się z założycielami „Laudy” na gruncie oficjalnym
obawy te w zasadzie rozwiało. Między zjednoczeniem a grupą
założycieli stanął, jak wiadomo, „wieczny pakt”, którego
najważniejszym punktem było dobrowolne przyznanie
Zjednoczeniu wyłącznego prawa do reprezentacji polskiej
młodzieży akademickiej na terenie kowieńskim.
Po tym pomyślnym dla
całokształtu życia akademickiego wstępie niedługo wypadło
czekać na ułożenie się szczerych i serdecznych stosunków
między obu organizacjami. Inaczej być zresztą nie mogło.
Warunki, w jakich się znajdujemy, wyrobiły w nas
niezachwiane przekonanie, iż wobec faktu wspólnej
przynależności narodowej wszelkie różnice zapatrywań co do
istoty rzeczy i ich formy winny być podporządkowane ogólnemu
interesowi.
W przeciągu ubiegłych
trzech lat „Lauda” w życiu ogólno akademickim położyła
niemałe zasługi. Już sam fakt istnienia zwartej i karnej
grupy niezmiernie ułatwiał sytuację i podniósł znaczenie
naszego ruchu akademickiego na zewnątrz. Nie brakło również
Laudanów w organach wykonawczych polskich stowarzyszeń
akademickich; niejednokrotnie zajmowali oni i zajmują
najwybitniejsze stanowiska w Związku Polskiej Młodzieży
Akademickiej Litwy
i Zjednoczeniu Studentów Polaków U. W. W.
Ten żywy udział świadczy chwalebnie o zrozumieniu wspólnych
naszych zadań społecznych, wspólnej pracy dla dobra odłamu
narodu polskiego w Litwie.
Toteż szczerze życzymy
„Laudzie” dalszego rozwoju i rozkwitu pomimo przeciwności i
wbrew przeciwnościom na jakie jesteśmy dziś wystawieni.
Vivat, cerescat, floreat
Korporacja „Lauda” in aeternum !
Rys historyczny Korporacji “Lauda”.
Tak to już zwykle bywa,
że każda rocznica przypomina przeżyte chwile, zmusza
poniekąd do sięgnięcia pamięcią wstecz i przebiegnięcia
myślą lat minionych, jednym słowem do tak zwanej
retrospekcji. Daje to miłe chwile tym, którzy w tych
przeżyciach bezpośredni udział brali, jest pouczające, gdyż
daje możność wyciągania wniosków i bogacenia w ten sposób
zapasu doświadczenia życiowego, wreszcie, gdy ta
retrospekcja dotyczy przeżyć jakiegoś zrzeszenia, może to
być ciekawem dla tych wszystkich, którzy sprawami
społecznemi choć trochę się interesują.
Tak jest i obecnie. Dnia
3 maja r.b. jedyna dziś na terenie kowieńskim polska
Korporacja „Lauda” zakończyła pierwsze trzylecie swego
istnienia, przypatrzmy się więc pobieżnie poszczególnym
fazom jej rozwoju.
Pierwsze próby
organizowania Korporacji sięgają tych czasów, gdy powstawało
Zjednoczenie, to znaczy roku 1925. Już wtedy niektóre
jednostki z pośród młodzieży, odczuwając potrzebę
organizacji o strukturze spoistej, projektowały założyć
Korporację przy pomocy przedstawicieli starszego
społeczeństwa. Projekt ten jednak zrealizowanym wówczas nie
został ze względu na brak odpowiednio zżytej ze sobą grupy
założycieli, oraz wskutek pewnego sprzeciwu ze strony
jednostek niechętnie usposobionych do korporacyjnej formy
zrzeszeń akademickich. Było to przejawem zupełnie
zrozumiałym, gdyż ustrój korporacyjny w społeczeństwie
polskiem Kowna był mało znany, a wiadomości, które o
korporacjach krążyły, dotyczyły najczęściej korporacji
niemieckich i duchowości polskiej sympatycznemi być nie
mogły.
Opozycja wysuwała również
argument, że korporacja łącząc jedynie mężczyzn wyklucza
zupełnie współpracę obu płci, co może się niekorzystnie
odbić na całokształcie polskiego życia akademickiego,
ogniskującego się w Kownie. Czego się jednak najbardziej
obawiano, to, że skupienie się pewnej ilości członków
Zjednoczenia w Korporację utworzy w łonie Zjednoczenia
rodzaj partji, i w dalszej konsekwencji pociągnie za sobą
nieunikniony rozłam Zjednoczenia.
|
|
|
HERB
KORPORACJI LAUDA |
Takie to różnorodne
przyczyny sprawiły, że zamiar założenia Korporacji w owym
czasie jednie zamiarem pozostał i nie przyoblekł się w żadne
konkretne formy. Myśl ta jednak nie zanikała i w roku 1927 w
jesieni zaczęto znowu nad tą sprawą pracować. Znalazła się
tym razem grupa młodzieży, a mianowicie kol. kol. Czesław
Galiński, Stanisław Mikulicz-Radecki, Zygmunt Mirowski,
Władysław Stomma i Henryk Szyłkarski, którzy w zdecydowany
sposób przystąpili do dzieła. Prace przygotowawcze
prowadzone przy pomocy dawnych ryskich Arkonów: Stanisława
Brzozowskiego, Stanisława Montwiłła i Konstantego
Plater-Zyberka sporo czasu zajęły i opracowany statut
dopiero w grudniu 1927 wręczono Senatowi Uniwersytetu do
zatwierdzenia. Ten pierwszy statut w niewytłumaczony sposób
zaginął w kancelarji Uniwersytetu,
musiano więc wnieść sprawę powtórnie i dnia 3 maja 1928 r.
statut Korporacji „Lauda” uzyskał sankcję Senatu. Ciekawym
jest fakt, że zupełnie przypadkowo „Lauda” zatwierdzona
została równiuteńko co do dnia w 100 lat od czasu założenia
przy Uniwersytecie w Dorpacie, pierwszej najstarszej i
dotychczas istniejącej korporacji polskiej „Polonji”,
założonej przez tych wileńskich filaretów, którzy po
rozgromieniu ich organizacji przez Nowosilcowa w Wilnie
schronili się do Dorpatu dla dalszych studjów i dalszej
pracy organizacyjnej.
W czasie gdy statut
Korporacji „Lauda” wyczekiwał na zatwierdzenie go,
założyciele prowadzili swe prace dalej, wypracowywano
regulaminy, zaznajamiano się z kodeksem honorowym,
studjowano uzusy korporacyjne, uczono się starych
korporacyjnych pieśni.
W tym też czasie, gdy
dawni oponenci znowu głos zabrali, przestrzegając, by nie
robić rozłamu w Zjednoczeniu, zdołało dojść z niemi do
porozumienia i stanęła pomiędzy Zjednoczeniem i tworzącą się
korporacją umowa, na mocy której Zjednoczenie zgadzało się
na wstępowanie swych członków do Korporacji, zaś „Lauda” ze
swej strony 1-o uznała wyłączne prawo Zjednoczenia do
reprezentowania ogółu polskiej młodzieży akademickiej
studiującej w uniwersytecie W. W., 2-o regulaminowo nałożyła
na wszystkich swych członków obowiązek należenia do
Zjednoczenia i 3-o zobowiązała się przyjęcie nowych członków
uwarunkowywać należeniem ich do Zjednoczenia.
Takie postawienie sprawy
nie tylko nie godziło już w autorytet i spoistość
Zjednoczenia, lecz przeciwnie cały byt korporacji bazował
się na Zjednoczeniu i „Lauda” całym swym autorytetem
podkreślała jego autorytet. Opozycja uspokojona takim
obrotem rzeczy ucichła i dalszych trudności już nie czyniła.
Ma się rozumieć, że
zatwierdzenie statutu było potężnym bodźcem do dalszej
pracy, dla nadania Korporacji większej powagi i dla
zjednania sobie pomocy starszego społeczeństwa - pomocy tak
moralnej jak i materialnej – upatrzono cały szereg osób z
pośród dawnych ryskich Arkonów, jako dobrze obeznanych z
ustrojem korporacyjnym, i zaproponowano im objęcie
protektoratu nad młodą i niedoświadczoną Korporacją w
postaci honorowego filisterstwa. Większość przyjęła tę
godność, wobec czego postanowiono dnia 17 czerwca zwołać
zjazd organizacyjny, na którym założyciele Korporacji
otrzymaliby z rąk swego filisterjatu odznaki korporacyjne,
t. j. barwny dekiel i barwną wstęgę przez pierś. Uroczystość
ta miała rozpocząć oficjalne życie Korporacji, gdyż dnia 3
maja t. j. od czasu zatwierdzenia statutu, Laudanie żadnych
jeszcze odznak nie nosili. Zjazd wypadł dobrze. Filistrów
zjechało się sporo i nastąpiło pierwsze zapoznanie się i
zbliżenie pomiędzy starem pokoleniem korporacyjnem i młodemi
Laudanami. Nastrój na zjeździe był nadzwyczaj serdeczny i
obrady prowadzone pod przewodnictwem sędziwego filistra
cechowała wzajemna życzliwość i troska o pomyślny rozwój
młodej korporacji.
|
|
|
PIERWSZE
PREZYDIUM KORPORACJI "LAUDA". |
Jeśli do tego czasu
młodzi założyciele „Laudy” nie byli może jeszcze
dostatecznie przejęci poszanowaniem dla swych barw, i dla
swej Korporacji, co było zrozumiałe, gdyż cała organizacja
przez nich była tworzona i nie miała żadnej tradycji, to
widząc jaką czcią otacza swe barwy filisterjat, widząc, że z
równym pietyzmem odnosi się on i do barw „Laudy” gdyż uważa
je za symbol tych samych ideałów, którym hołdowali przez
całe życie, widząc to – młodzi Laudanie uświadomili sobie
gruntownie, że ceremonja wkładania na nich przez filisterjat
barw K! „Lauda” równoznaczną jest z przekazaniem im młodym
tej spuścizny moralnej, tej duchowości, która ożywiała
Korporację Arkonję przez lat kilkadziesiąt i dla której
najżywsza miłość trwa niezmiennie w sercu ludzi, chociaż już
siwizna mocno pobieliła im głowy. Nic też dziwnego, że
zrozumiawszy to przejęli się powagą chwili i dawane im barwy
przyjmowali z głębokim wzruszeniem.
Zaraz nazajutrz po
Zjeździe dnia 18 czerwca zgłosili się i przyjęci zostali do
K! „Lauda” pierwsi kandydaci kol. kol. Stanisław Sobolewski,
Zygmunt Ugiański i Michał Ukiński. Dzień ten był dniem
pierwszego tryumfu idei Korporacyjnej na naszym terenie,
gdyż jeden z nowoprzyjętych kandydatów był przez czas
dłuższy jednym z najbardziej gorących opozycjonistów
Korporacji.
Pierwszym krokiem na
„forum externum” młodej Korporacji od czasu rozpoczęcia
oficjalnego bytowania było znalezienie odpowiedniego „modus
vivendi” z innemi korporacjami przy U.W.W. W tym więc celu
„Lauda” wysyła do wszystkich zredagowane w uprzejmej formie
zawiadomienie, głoszące, że od dnia 17 czerwca Korporacja
rozpoczęła swą działalność i, chcąc stać na gruncie poprawno
– akademickiem, dążyć będzie do stosunków życzliwie
koleżeńskich ze wszystkiemi organizacjami przy
Uniwersytecie. Ma się rozumieć, iż był to „próbny balonik”
dla zbadania, które z tych organizacji odnoszą się życzliwie
do K! „Lauda” i które na formach grzeczności się znają.
Nieżyczliwie usposobionym „Lauda” nie chciała się narzucać,
wobec nieprzestrzegających form akademickiej grzeczności,
oczywiście do obowiązku grzeczności się nie poczuwała.
Odpowiedzi i to również w formie bardzo uprzejmej otrzymano
od korporacji łotewskiej „Sidrabenia”, od niemieckiej „Arminia”,
od 2 żydowskich „Veteria” i „Jordania” i ze wszystkich
litewskich zaledwie od jednej „Fraternitas Juvenum” w formie
również poprawnej. Inne korporacje litewskie zlekceważyły
grzecznościowy gest K! „Lauda”, czem uwolniły ją od trudu
otrzymywania z niemi jakichbądź stosunków.
Na tem zakończono
działalność w roku szkolnym 1928 i rozjechano się na
wakacje, przyczem olderman dla zachowania stałego kontaktu
włożył na swych fuksów obowiązek pisania doń listów
przynajmniej raz na tydzień przez całe wakacje.
Rok szkolny 1928/9 w
życiu Korporacji niczem znamiennem się nie zaznaczył. Ilość
członków zaczęła się normalnie powiększać: na początku roku
wstąpił do „Laudy” kol. Ksawery Narkiewicz i zaliczony
został do cetusu I, składającego się z kandydatów przyjętych
na wiosnę. W końcu semestru pierwszego przyjęto już II cetus,
a mianowicie kol. kol. Henryka Czarkowskiego, Henryka
Dłuskiego, Zygmunta Doborzyńskiego, Ludwika Krzywobłockiego,
Józefa Majewskiego, Zbigniewa Mockusa, Jerzego Rymowicza.
Stopniowo praca
korporacyjna wchodzi coraz bardziej na tory normalne.
Zostają zorganizowane zebrania naukowe, na których Laudanie
odczytują wypracowane przez siebie referaty; kilkakrotnie
mają odczyty specjalnie zaproszeni prelegenci. Praca
organiczna wewnętrzna prowadzona jest dalej na posiedzeniach
Koła. Wyznaczone zostają dwa dnie w tygodniu tak zwane „dnie
kwaterowe”: Laudanie zbierają się wtedy w lokalu Korporacji
w ciągu paru godzin wieczornych, i urzędnicy pełnią w tym
czasie swe obowiązki, a dodać trzeba, że każdy ma jakieś
funkcje sobie polecone. Prócz zebrań powyższych od czasu do
czasu naznaczane są „zebrania moralne”, zwane tak, gdyż Koło
nakłada obowiązek moralny do brania w nich udziału. Polegają
one na przyjacielskiej pogawędce przy kuflu piwa, ułatwiają
wymianę myśli, zapoznanie się i zżycie się wzajemne, na co
Korporacja ogromny nacisk kładzie. W czasie tych zebrań
wprawiają się Laudanie do śpiewów, śpiewając różne pieśni
korporacyjne.
![]() |
|
OBECNE
PREZYDIUM KORPORACJI "LAUDA". |
W roku, o którym mowa, w myśl tego, iż pierwszym obowiązkiem
Laudana jest nauka w Uniwersytecie, wydanem zostaje przez
Koło zarządzenie obowiązujące wszystkich członków Korporacji
do przedstawiania prezydium swych indeksów dla kontroli. W
wypadku zaniedbywania studjów sprawa postępów w naukach
danego kolegi może być wniesiona na porządek dzienny
najbliższego Sądowego Koła, któremu przysługuje prawo
wyznaczenia koledze terminu złożenia tego lub innego
egzaminu.
Z ważniejszych uzusów w
tymże roku wchodzi w zwyczaj urządzanie dnia 17 grudnia
wspólnej Wigilji. W czasie Wigilji, na którą tradycyjnie
zaprasza Korporacja przedstawicieli starszego społeczeństwa,
Oldermann (t.j. nietylko wychowawca fuksów, ale i gospodarz
w lokalu korporacyjnym) w imieniu K! „Lauda” składa obecnym
życzenia, łamiąc się ze wszystkimi opłatkiem.
Do uczczenia pierwszej
rocznicy założenia K! „Lauda” dnia 3 maja 1929 roku
Korporacja przygotowała się bardzo starannie. Opracowano
szczegółowy porządek dzienny i wyreżyserowano całą
uroczystość dokładnie. Obchód rocznicy zaczął się od mszy
rano w kościele Szarytek; następnie kilka godzin zajęły
obrady na Kole Komerszowym, gdzie zdano filistrom
szczegółowo sprawę z przebiegu prac, w ciągu całego roku we
wszystkich dziedzinach pracy korporacyjnej. Po południu
łącznie z filistrami, podejmowano na kwaterze gości z pośród
społeczeństwa polskiego. Wieczorem odbył się właściwy
Komersz w zamkniętym gronie korporacyjnym. Filistrzy jak i w
roku ubiegłym przybyli na uroczystość, dbając o
zadzierzgnięcie jak najbliższych węzłów z młodzieżą. Jeden z
nich, Stanisław Brzozowski, chcąc Laudanom zrobić
przyjemność i lepiej się z nimi zapoznać, zaprosił
wszystkich do siebie na wieś w czasie wakacji letnich, do
majątku Wodokty na Laudzie. Z zaproszenia filistra
skorzystała spora paczka młodzieży i przybywszy tam na dni
kilka wywiozła z filisterskiego domu dużo miłych wrażeń i
wielką wdzięczność za głęboko życzliwe i serdeczne
przyjęcie.
* * *
Z ważniejszych wydarzeń
roku szkolnego 1929/1930 należy zaznaczyć ofiarowanie
Korporacji sztandaru sprawionego przez filistrów i uroczyste
poświęcenie takowego dnia 17 listopada w murach Gimnazjum
Polskiego w obecności licznie zebranych przedstawicieli
starszego społeczeństwa i młodzieży akademickiej i
gimnazjalnej. Pisano już o tem w „Iskrach” obszerniej, więc
sam przebieg uroczystości tutaj pominiemy.
W semestrze jesiennym
tego roku znowu liczba członków się zwiększyła, gdyż
przyjęto na kandydatów następujących kol. kol.: Franciszka
Gintowtta, Bolesława Kobylińskiego, Witolda Kozaryna,
Gustawa Martusewicza, Czesława Mikołajunasa, Józefa
Rymowicza, Stefana Sienkiewicza, i Leona Wojczulewicza.
Takie zwiększenie się ilości członków powodowało, ożywiony
ruch na kwaterze, ale też czasem, gdy przyszło trochę gości,
robił się zupełny ścisk w ciasnym pokoju korporacyjnym. Koła
również stawały się coraz bardziej pracowite, zwłaszcza
sądowe, bo coraz to któryś z Laudanów coś „przeskrobał” i
zajmował swoją osobą porządek dzienny Kół. Od czasu też do
czasu zdejmowano dekel z tej lub owej głowy, stosując
wydalenie danego kolegi na pewien czas z Korporacji, jako
karę za przewinienia.
![]() |
|
Wycieczka filistrów i członków Korporacji "Lauda" u fil. St. Brzozowskiego w Wodoktach (na Laudzie) dn. 9 sierpnia 1930 r. |
Ten drugi rok
korporacyjnego życia, mający już swój pierwowzór w roku
pierwszym, nie był już tworzeniem nowych form, lecz
udoskonalaniem i pogłębianiem poprzednio już stworzonych.
Korporacja wyraźnie wzmacnia się w tym czasie nie tylko
ilościowo, ale też wskutek zżycia się i większego zespolenia
wzrasta również jakościowo. Młoda Korporacja swą pracą
organizacyjną budzi zaciekawienie wśród filistrów, czego
dowodem jest jeszcze silniejsza niż poprzednio obecność tych
ostatnich na komerszu majowym. "Lauda" jedna też sobie
różnych przyjaciół: Dwom z nich Koło Komerszowe nadaje
godność filistrów honorowych. Są to pp. Kazimierz Janczewski
i Eugenjusz Römer.
W czasie wakacji 1930
roku Laudanie znowu zaproszeni przez filistrów jadą do
Wodokt do fil. Stanisława Brzozowskiego, a następnie do fil.
fil. Janczewskiego i Römera w strony Rosieńskie i znowu jak
i roku ubiegłego najmilsze wywożą z tych odwiedzin
wspomnienia.
* * *
Rok szkolny 1930/1 K! „Lauda” rozpoczyna już jako
organizacja licząca około 20 członków i w jesiennym
semestrze przyjmuje nowych kandydatów kol. kol. Juljusza
Dawidowicza, Antoniego Glatmana, Gerarda Knocha, Józefa
Leonowicza i Henryka Wojnowskiego.
Rok ten pomijając zwykłe
prace w Korporacji, zaznaczył się gruntownem przerobieniem
regulaminów dotychczasowych i wypracowaniem całego szeregu
nowych. Rezultaty tej pracy mają być wkrótce wydane jako
broszura, by wszyscy członkowie mogli się z niemi zapoznać i
mieć je stale pod ręką.
Kończąc trzyletni okres
swego istnienia K! „Lauda” ze spokojem stwierdzić może, że
pracy organizacyjnej w zasadzie już dokonała, że stworzyła
organizacje silną i zdobyła dla niej prawo obywatelstwa w
polskiem społeczeństwie, i jakkolwiek ma jeszcze dość dużo
antagonistów, to jednak może mieć nadzieję, że i tych
niebawem sobie skaptuje, zwłaszcza jeśli usilną jej pracę
zaczną uwieńczać pomyślne rezultaty, a mianowicie jeśli
zacznie ona dostarczać naszemu społeczeństwu – dobrych
obywateli.
Trzeci rok swego
istnienia kończy K! „Lauda” w liczbie 14 członków Koła
(barwiarzy) oraz 3 starszych i 5 młodszych kandydatów.
Na
internet przenieśli
fuksi XV coetusu (2011):
Adrian,
Krystian,
Kuba
i Maciek


